Nadciśnienie – marzec 2005

Niepowodzenie w leczeniu nadciśnienia tętniczego nierzadko wynika z braku odpowiedniej zmiany stylu życia przez pacjenta. Niewątpliwie, nie ma bardziej skutecznego środka w prewencji pierwotnej i wtórnej chorób układu krążenia aniżeli wysiłek fizyczny. Mechanizm hipotensyjnego działania wysiłku fizycznego nie został w pełni poznany, wiadomo, że nie wynika wyłącznie ze zmniejszenia masy ciała, a bardziej przypomina efekt długodziałających leków hipotensyjnych. Więcej na ten temat w artykule prof. Fagarda (J Hypertension 2005;23:265).

Problemem często niezauważanym przez lekarza, i pomniejszanym przez chorego, jest picie alkoholu. Estrach i wsp. przytaczają liczne dane na presyjne działanie alkoholu i konieczność zaprzestania lub znacznego ograniczenia spożycia u osób z chorobami układu krążenia (J Hypertension 2005;23:226). Warto również przypomnieć, że epidemiologiczne dane o związku pomiędzy umiarkowanym piciem a zmniejszeniem ryzyka powikłań sercowo-naczyniowych nie stanowią podstawy do zalecania regularnego picia małych ilości alkoholu abstynentom (Autor komentarza wypowiada się z pozycji ortodoksyjnego nie-abstynenta). Do niekorzystnych następstw picia alkoholu należy niedobór kwasu foliowego. Opublikowane niedawno wyniki badania pielęgniarek (Nurses’ Health Study) wskazują na związek pomiędzy zawartością kwasu foliowego w pożywieniu a ryzykiem rozwoju nadciśnienia tętniczego (JAMA 2005;293:320). W oparciu o powyższe dane wydaje się, że istnieją wskazania do powszechnej suplementacji pożywienia kwasem foliowym, co jest zabiegiem prostym, tanim i bezpiecznym.

Pozostając jeszcze w kręgu badań nad etiologią nadciśnienia. Chorzy często kojarzą wzrosty ciśnienia ze stresem. Jednak pomimo powszechnie panujących poglądów, niewiele danych, w sposób przekonujący, wiąże rozwój nadciśnienia ze stresem emocjonalnym. Unger i Parati, powołując się na liczne obserwacje, dowodzą, że stres jest czynnikiem, który powoduje wzrost ciśnienia tętniczego. Autorzy podkreślają jednak, że brak dowodów, że nagłe wzrosty ciśnienia w sytuacjach stresowych prowadzą do utrwalenia się nadciśnienia tętniczego (JHypertension 2005;23:261).

W tym miesiącu serwis zawiera 2 artykuły krytykujące dotychczasowe podejście do zasad terapii hipotensyjnej. R. Peverill (MJA 2005;182:82) neguje wytyczne amerykańskie JNC 7, które zalecają preferencję diuretyków w monoterapii. Autor słusznie zauważa niekorzystne działanie metaboliczne tych leków, zapomina jednak, że terapia nadciśnienia to leczenie na całe życie i u większości chorych wymaga łączenia różnych preparatów. A nie ma bardziej uzasadnionego połączenia niż diuretyn z lekiem blokującym układ renina-angiotensyna. Z kolei, autorzy opracowania w Lancecie (2005;365:434) zalecają podejście oparte na ocenie globalnego ryzyka sercowo-naczyniowego. Warto przypomnieć, że powyższa zasada leży u podstawy ostatnich Europejskich wytycznych (ESC/ESH 2003), zawiera ją także stanowisko Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego. Trudno jednak oczekiwać, że pojawią się algorytmy (co postulują autorzy) uwzględniające większe zróżnicowanie skali ryzyka aniżeli umieszczone w cytowanych wytycznych.

Jeszcze kilkanaście lat temu, izolowane nadciśnienie skurczowe uważano za objaw fizjologicznego starzenia się. Warto uzupełnić streszczenie artykułu poświęconego temu zagadnieniu uwagą (Am J Fam Physician 2005;71:469) o dużej częstości nadciśnienia białego fartucha w tej grupie wiekowej, zwłaszcza u kobiet. Ponadto, sugeruje się, że nadmierne obniżanie rozkurczowego ciśnienia tętniczego (220/120 mm Hg) zwyżkach ciśnienia tętniczego. Toczące się obecnie badania (COSSACS, ENOS) pozwolą na opracowanie zasad postępowania w tej grupie chorych.
prof. dr hab. med. Zbigniew Gaciong