Nadciśnienie – kwiecień 2004

Pierwszy europejski komentarz w comiesięcznym serwisie wypada rozpocząć od doniesień z czasopism wydawanych na naszym kontynencie: w jednym z ostatnich numerów European Heart Journal przedstawiono wyniki symulacji, która pokazuje korzyści z modyfikacji czynników ryzyka choroby wieńcowej. Z danych tych jednoznacznie wynika, że obniżanie ciśnienia tętniczego jest jedną z najbardziej efektywnych metod redukcji ryzyka sercowo-naczyniowego (Eur Heart J 2004;25:484).

Nadciśnienie jest chorobą łatwą do rozpoznania i poddająca się skutecznemu leczeniu u większości pacjentów. Jako paradoks zatem jawi się fakt, że większość pacjentów pozostaje bez terapii lub jest leczona nieskutecznie. Za jeden z głównych powodów takiego stanu rzeczy przyjmuje się brak współpracy ze strony pacjenta, zwłaszcza nieregularne przyjmowanie leków lub nie przyjmowanie ich w ogóle. Autorzy opracowania podsumowującego badania nad metodami poprawy współpracy z chorym znaleźli metodę najbardziej skuteczną – uproszczenie schematu leczenia (Arch Intern Med 2004;164:722).

O ile nadciśnienie tętnicze umieszcza się w grupie tzw. „klasycznych” czynników ryzyka, łącznie z paleniem tytoniu, hipercholesterolemią i cukrzycą, to ostatnio podkreśla się znaczenie czynników „nietradycyjnych”, które są wskaźnikami odczynu zapalnego. Za najbardziej znaczący z nich uważa się stężenie białka C-reaktywnego (CRP), które niektórzy uważają za lepszy wskaźnik ryzyka sercowo-naczyniowego niż stężenie cholesterolu. Podobnie twierdzą autorzy badania omówionego w bieżącym serwisie (Circulation 2004;109:1349), chociaż warto również wspomnieć o obserwacjach epidemiologicznych, które może zostaną szerzej przedstawione za miesiąc a które wskazują na mniejsze znaczenie CRP jako wskaźnika ryzyka chorób układu krążenia (NEJM 2004; 350:1387).

W ostatniej dekadzie rejestruje się zwiększoną zapadalność na udar mózgu. W artykule opublikowanym przez Canadian Medical Association Journal (CMAJ 2004;170:1113) Piero Verro zwraca uwagę, że często poprzedza go przejściowy epizod niedokrwienny (TIA), a moment bezpośrednio po napadzie jest dogodnym “okienkiem czasowym” do interwencji.

Nowy wskaźnik ryzyka powikłań nadciśnienia tętniczego opisali badacze amerykańscy, którzy zwrócili uwagę na subpopulację osób w podeszłym wieku bez z nadciśnienia w czasie pomiarów w gabinecie lekarskim lecz nieprawidłowymi wartościami w samokontroli domowej. Zjawisko, nazwane przez nich „maskowanym nadciśnieniem” wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań narządowych (JAMA 2004;291:1342). Należy poczekać, czy badania prowadzone z użyciem 24-godzinnej automatycznej rejestracji ciśnienia tętniczego potwierdzą znaczenie „maskowanego nadciśnienia”.

Inna grupa amerykańska zajęła się zależnością pomiędzy spożyciem alkoholu a powikłaniami nadciśnienia tętniczego (Arch Intern Med 2004;164:623). Z opublikowanych przez dr Macieja Malińskiego danych wynika, że tzw. umiarkowane picie zmniejsza ryzyko choroby wieńcowej. Jak każde badanie epidemiologiczne, również cytowana praca wskazuje na potencjalną zależność, ale nie dowodzi jeszcze związku skutkowo-przyczynowego pomiędzy analizowanymi zjawiskami. Może istnieć wiele mechanizmów tłumaczących to zjawisko, niekoniecznie wynikające z bezpośredniego, pro zdrowotnego wpływu alkoholu (autor komentarza wypowiada się z pozycji ortodoksyjnego nie abstynenta). Przykładowo, kontrolowane picie może być wskaźnikiem postawy pro zdrowotnej i równowagi psychicznej – oba czynniki niezależnie wiążą się ze zmniejszonym ryzykiem sercowo-naczyniowym. Wg danych dr Malińskiego 30% badanych – a byli nimi lekarze amerykańscy, wypija kilka drinków dziennie. Kiedy zapracowany „doktór” ma na to czas?

prof. dr hab. med. Zbigniew Gaciong

Dodaj komentarz