Nadciśnienie – luty 2004

Stara mądrość ludowa głosi „czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci” czyli, że nasze życie dorosłe determinują zdarzenia ze wczesnej młodości. Powyższe przysłowie sprawdza się szczególnie w odniesieniu do wartości ciśnienia tętniczego krwi. Autorzy brytyjscy przedstawili wyniki badania ALSPAC (Circulation 2004;109:1259), które wskazują, że karmienie piersią może zmniejszać ryzyko rozwoju nadciśnienia tętniczego. Warto wspomnieć, że ta sama grupa badaczy uważa małą urodzeniową masę ciała za jeden z czynników predysponujących do nadciśnienia tętniczego.

O ile mamy niewielki wpływ na naszą dietę w okresie niemowlęcym, to niewątpliwie możemy kontrolować to co jemy w wieku dorosłym. Wyniki ankiety prowadzonej wśród mieszkańców USA drogą wywiadu telefonicznego (Arch Intern Med 2004;164:181) dowodzą, że świadomy wybór bywa często niewłaściwy. Narastającym zagrożeniem dla zdrowia publicznego w tym kraju okazuje się otyłość, która już w roku 2005 może wyprzedzić palenie tytoniu na „liście rankingowej” czynników ryzyka chorób układu krążenia. Co ciekawe, jak wynika z zestawienia skuteczności terapii nadciśnienia tętniczego w różnych krajach, USA może pochwalić się największym odsetkiem chorych z rozpoznanym nadciśnieniem i największą skutecznością leczenia. Autorzy powyższego opracowania (Hypertension 2004;43:10) przyczyny sukcesu upatrują w bardziej agresywnej strategii terapii stosowanej w USA.

Pomimo, że od ogłoszenia wyników badania ALLHAT minęły już prawie 2 lata, to nadal pojawiają się dodatkowe dane oraz analizy uzyskanych informacji, które niejednokrotnie nakazują rewizję dotychczas obwiązujących wniosków. Tak jest w przypadku analizy przedstawionej w trakcie Światowego Kongresu Nadciśnieniowego, który odbył się w lutym br w Sao Paolo. Jeden z członków komitetu badawczego – Dr Michael Alderman, przedstawił dane, które wskazują, że obserwowane różnice skuteczności pomiędzy inhibitorem ACE a diuretykiem mogą wynikać z gorszej kontroli ciśnienia tętniczego u osób rasy czarnej otrzymujących lizynopryl.

W tym miesiącu w serwisie nadciśnieniowym znalazły się dwie prace francuskich autorów, należących do wiodącej na świecie grupy w badaniach nad właściwościami mechanicznymi ściany naczynia. Nie zapominajmy bowiem, że nadciśnienie tętnicze jest chorobą naczyń, która powoduje zmiany zarówno w mikrokrążeniu, jak i ścianie dużych tętnic. Autorzy, na czele z Prof. Michelem Safarem, wskazują na znaczenie zjawiska zwiększonej sztywności naczyń w patogenezie powikłań nadciśnienia tętniczego. Również w chorobach takich jak niewydolność nerek dochodzi do zmiany właściwości mechanicznych ściany tętnic, co może leżeć u podłoża powikłań sercowo-naczyniowych – głównej przyczyny zgonów pacjentów z mocznicą (Hypertension 2004;43:163). Badania tej grupy dowodzą, że pomiędzy poszczególnymi grupami preparatów istnieją znaczne różnice we wpływie na elastyczność dużych naczyń (J Am Coll Cardiol 2004;43:92).

O ile nie ma wątpliwości, ża ryzyko udaru pozostaje w bezpośredniej zależności od wielkości ciśnienia tętniczego, to zależność pomiędzy wartością ciśnienia tętniczego w fazie ostrej udaru a rokowaniem pozostaje nadal nieokreślona. Autorzy zamieszczonego w tym miesiącu opracowania (Hypertension 2004;43:18) podnoszą, że brak udokumentowanych danych o korzyściach płynących z obniżania ciśnienia tętniczego w fazie ostrej, aczkolwiek obserwacje epidemiologiczne sugerują, że nadciśnienie bezpośrednio po dokonaniu się udaru jest niekorzystnym wskaźnikiem rokowniczym. Pozostaje do ustalenia czy terapia hipotensyjna w tym czasie może zmienić przebieg choroby.

I na koniec, większość naszych pacjentów wiąże wielkość ciśnienia tętniczego ze stresem i „nerwami”. W znakomitym artykule poglądowym Grassi i Mancia (Hypertension 2004;43:154), zwracają uwagę na fakt, że układ współczulny może na różnym poziomie regulować reakcję presyjną, a jego rola w nadciśnieniu tętniczym nie ogranicza się jedynie do osób młodych z krążeniem hiperkinetycznym.

prof. dr hab. med. Zbigniew Gaciong