Nadciśnienie, listopad 2016

Można jeszcze spotkać się z poglądem, że przy odpowiedniej opiece medycznej człowiek może żyć nawet i 200 lat. Na dowód chociażby przytacza się biblijną przypowieść o Matuzalemie, który miał umrzeć dopiero w 969 roku życia. Co prawda niektórzy bibliści twierdzą, że liczba ta oznacza miesiące księżycowe czyli Matuzalem osiągnął 78 lat a samo Pismo Święte kilka wersów dalej podaje (Księga Rodzaju 6:3), że „będą dni jego (człowieka) sto i dwadzieścia lat”. Powyższe dane znajdują potwierdzenie w wynikach badań naukowych, jak i informacjach pochodzących ze spisów ludności.  Przytaczają je Autorzy opracowania w opublikowanego w Nature (Nature 2016; 538: 257), które znalazło się w serwisie. Natomiast wiadomo, że wiek biologiczny nie musi zgadzać się metrykalnym. Istnieje kilka metod pozwalających na określenie wieku biologicznego, najczęściej opierają się one na analizie materiału genetycznego. Najbardziej popularny i dostępny w wielu krajach odpłatnie test to pomiar długości telomerów, czyli „końcówek” chromosomów, które skracają się przy każdym podziale komórki. Im krótsze telomery tym mniejsza oczekiwana długość życia. Międzynarodowy zespół badaczy opublikował dane, które dowodzą, że wiek biologiczny można kreślić oceniając stopień metylacji naszego DNA (Aging 2016; 8: 1844). Warto przypomnieć także stwierdzenie znanego amerykańskiego lekarza Williama Oslera, żyjącego na przełomie XIX i XX wieku, który twierdził, że „mamy tyle lat ile nasze naczynia”. Powyższą koncepcję rozwija współcześnie wielu badaczy, którzy zwracają uwagę na fakt, że istnieje zjawisko, które określa się mianem wczesnego starzenia się naczyń (EVA, ealy vascular ageing) a jego wyrazem jest zwiększenie sztywności dużych tętnic mierzone prędkością fali tętna.

Cytowane w serwisie dane dotyczące spożycia suplementów diety w USA wskazują na powszechne stosowanie pomimo braku przekonujących dowodów o potencjalnych korzyściach (JAMA 2016;316: 1453, 1464). Trudno o podobne informacje z naszego kraju ponieważ środki te nie podlegają nadzorowi farmaceutycznemu ale Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu. Dostępne dane wskazują, że 1/4 Polaków przyjmuje suplementy diety przynajmniej kilka razy w tygodniu, a co 3 kobieta stosuje je codziennie (SW Research). W 2014 r. wartość sprzedaży suplementów diety wyniosła  3,5 mld zł i szacuje się, że wzrośnie do  5,0 mld zł w 2020 r. (PMR Consulting). Polacy zwykle zaopatrują się w suplementy diety w aptece i najczęściej kupują (Instytut Żywności i Żywienia) probiotyki, preparaty magnezu i środki na wzmocnienie kości, mięśni i stawów. Poza brakiem wskazań medycznych do stosowania suplementów brakuje także rzetelnej informacji o ich składzie. Badania z Nowej Zelandii wykazały, że jedynie 3 na 32 przebadane preparaty zawierały deklarowaną zawartość kwasów omega-3 (Sci Rep 2015;5:7928), często jednak w postaci toksycznych nadtlenków.

W Polsce od niedawna zaczęto zwracać uwagę na znaczenie właściwej komunikacji pomiędzy lekarzem a pacjentem, co jest od dawna przedmiotem nie tylko badań naukowych ale także praktycznego nauczania w szkołach medycznych w wielu krajach (JAMA Intern Med 2016; 176: 1565). Autorzy cytowanego w serwisie artykułu badającego decyzje lekarzy w sytuacji potencjalnych korzyści i szkód zwracają uwagę, że pomocne może być współdecydowanie z pacjentem. Zwykle lekarz widzi korzyści terapii, natomiast pacjent dostrzega w pierwszej kolejności zagrożenia z nią związane. Ale jeśli pacjentowi z migotaniem przedsionków przedstawi się jako korzyść terapii przeciwkrzepliwej uniknięcie udaru i trwałego kalectwa lub zgonu a jako jej ryzyko – krwawienie z przewodu pokarmowego, jego wybór będzie oczywisty.

Leki nie działają u chorych, którzy ich nie biorą. Przed kilkunastu laty wprowadzono pojęcia (compliance, adherence, persistence), które opisują przestrzeganie przez pacjenta wspólnie z lekarzem ustalonych zaleceń terapeutycznych. W wielu chorobach przewlekłych brak współpracy chorego staje się jednym z najważniejszych czynników powodujących małą skuteczność terapii. Dobitnym tego przykładem mogą być obserwacje poczynione w trakcie badania CHARM prowadzonego u pacjentów z niewydolnością serca (Lancet 2005; 366:2005). Okazało się, że większy wpływ na wyniki terapii miała dobra współpraca pacjenta aniżeli to, czy otrzymywał on aktywny lek, czy placebo. W serwisie przedstawiamy dane, że stopień współpracy może mieć większe znaczenie przy niektórych metodach terapii (Circulation. 2016;134:1238).

Moc obliczeniowa zawarta w smartfonie odpowiada najsilniejszym komputerom sprzed 20 lat. Zatem jest możliwe aby w kieszeni zmieścić cała medycynę jednak z elektronicznego asystenta korzystamy jedynie w ograniczony sposób. Już w latach 70-tych ubiegłego stulecia powstały pierwsze programy wspomagające diagnozę jednak do dziś – o czym piszą autorzy cytowanego artykułu (JAMA Intern Med 2016; 176: 1860) ale nadal nie znajdują szerszego zastosowania w praktyce. Niestety, nasi pacjenci zbyt często konsultują się u doktora Google’a zamiast zaufać swojemu lekarzowi.

Według danych z roku 2013 w Japonii – mającej 120 milionów mieszkańców,  znajdowało się wówczas 428,821 automatycznych defibrylatorów zewnętrznych (AED). Ich zastosowanie znacząco zwiększa szanse przeżycia nagłego zatrzymania krążenia (NZK) i uniknięcia trwałego uszkodzenia mózgu, co potwierdzają ostatnie dane z tego kraju (N Engl J Med 2016; 375:1649). Nie ma danych ile urządzeń AED zainstalowano w Polsce ani jak zostały wykorzystane. Dane ze świata w odniesieniu do korzyści z AED znajdujących się w miejscach często uczęszczanych (galerie handlowe, lotniska, dworce) wskazują na ponad dwukrotne zwiększenie szansy przeżycia przy kosztach jednego dodatkowego roku życia odpowiedniej jakości (QALY) rzędu 35,000 – 57,000 $.

I na koniec o nadciśnieniu. Od dawna wiadomo, że niektóre leki hipotensyjne – beta-adrenolityki w pierwszej kolejności powodują obniżenie nastroju. Co ciekawe, częstość depresji wiąże się z małą kardioselektywnościa a nie zdolnością do rozpuszczana w tłuszczach, czyli penetracji do mózgu. Opracowanie autorów brytyjskich (Hypertension. 2016;68:1132) sugeruje, że podobne właściwości mogą posiadać antagoniści wapnia z grupy niedihydropirydynowej ale korzystny wpływ obserwuje się u osób otrzymujących pochodne dihydropirydyny. Potwierdzają się tym samym obserwacje na zwierzętach, które wskazują na antydepresyjne działanie wyłącznie DHP.

Prof. Zbigniew Gaciong