Nowa generacja lekarzy – czy inna?

Gurpreet Dhaliwal. The Greatest Generation. JAMA. 2015;314(22):2353-2354

,,Teraz studenci medycyny nie potrafią nawet zbadać śledziony” czy ,,współczesny rezydent patrzy na zegarek, nie na swoich pacjentów” –  takie stwierdzenia na spotkaniach lekarzy, będące często zwiastunem przeciągających się monologów, spotykają się z dwojakimi reakcjami. Jedni potwierdzają kiwaniem głową, inni poirytowani przewracają oczami. Autor tekstu opublikowanego na łamach JAMA deklaruje, że znajduje się w tej drugiej grupie.

W 2013r. Time opublikował artykuł „The Me, Me, Me Generation”, który potwierdzał to, co niektórzy starsi sądzą o dzisiejszych młodych dorosłych: są oni skoncentrowani na sobie i myślą, że wszystko im się należy. Dla wielu zaskakujący może być jednak prequel tego tekstu. W 1976 roku New York Magazine umieścił na swojej okładce tytuł „The Me Decade ” wyśmiewający narcyzm młodej generacji lat 70.

Pomimo licznych doniesień prasowych, dowody na różnice między pokoleniami są słabe. Wnioski najczęściej czerpane są z samooceny i własnych doświadczeń, a wyniki analiz są sprzeczne. Profesor Uniwersytetu Pennsylvania Peter Cappelli w swoim badaniu stwierdził, że postawa młodych dorosłych wobec pracy nie uległa znaczącej zmianie od 1960 roku. „Nie ma dowodów, że generacja Y (ludzie urodzeni między 1980-2000 rokiem) jest inna” podsumował. „Oni są po prostu młodsi.” Bycie skoncentrowanym na sobie jest tymczasowe i stanowi adaptacyjny proces typowy dla wczesnej dorosłości, a nie stałą charakterystykę pokolenia.

W starożytnej Grecji dzieci oskarżane były o „życie w luksusie, złe maniery, pogardę dla władzy oraz brak szacunku dla starszych”. Bez wątpienia istniał jaskiniowiec, który ubolewał nad fascynacją swoich dzieci nowymi technologiami takimi jak koło czy ogień.

Nie dziwi fakt, że starsi lekarze narzekają na swoich młodszych następców. Jednak nauki społeczne potwierdzają, że na zachowanie znacznie większy wpływ ma środowisko, kultura w której człowiek żyje niż demografia. W hierarchicznym świecie medycyny to lekarze o uznanej pozycji kreują kulturę korporacyjną, nie młoda generacja. Zauważmy więc, że liczne badania o nadmiernym przepisywaniu antybiotyków lub nadużywaniu badań obrazowych dotyczą praktykujących lekarzy, a nie rezydentów. Podobnie rzecz ma się z najbardziej krytykowanym zaniedbywaniem badania fizykalnego.

Medycyna ma obecnie znacznie większe wyzwania niż umiejętność wysłuchania stuku osierdziowego, czy też zbyt częste korzystanie ze smartfonów. Systemy opieki zdrowotnej są niesprawne i to młodzi lekarze, poprzez swoje działania, mają szansę to naprawić. Dzisiejsi rezydenci są tak samo profesjonalni, zdeterminowani i poświęceni swoim pacjentom jak poprzednie pokolenia. To prawda, że bardzo dużo korzystają z nowych technologii … czytając artykuły medyczne, konsultując przypadki ze swoimi kolegami, koordynując opiekę nad pacjentami, czy prowadząc rozmowy z rodzinami chorych.

Autor artykułu twierdzi, że obecne pokolenie jest najlepszą generacją. Co więcej uważa, że następne będzie jeszcze lepsze. Trzeba tylko dać mu szansę.

Opracowano na podstawie: JAMA, 8 grudnia 2015
Emilia Kudraszew