Może być też problem nadrozpoznawalności nowotworów

Lisa M. Schwartz i wsp – Not So Silver Lining LINK: Arch Intern Med 2011;171:481

Na łamach Archives of Internal Medicine ukazał się artykuł poświęcony problemowi nadużywania możliwości diagnostycznych medycyny i niebezpieczeństw związanych z przypadkowymi znaleziskami w badaniach obrazowych.

Jego autorzy porównują dwie, ich zdaniem tylko z pozoru różne, sytuacje – w pierwszej podmiot opowiadania zostaje nagle aresztowany z powodu podejrzenia popełnienia przestępstwa, w trakcie śledztwa zostaje ciężko pobity w taki sposób, że traci  fragment nerki – następnie równie nieoczekiwanie zostaje zwolniony bowiem oskarżenie okazuje się fałszywe – jak się wówczas czuje i jak zareaguje – czy będzie wdzięczny policji za pobicie? I druga sytuacja – tomografia komputerowa wykonana z powodu bólu pleców – kręgosłup prawidłowy ale nieoczekiwanie uwidoczniono nieprawidłową masę w okolicy nerki lewej, sugerującą rozpoznanie nowotworu. Pacjent jest hospitalizowany i poddany częściowej nefrektomii – okazuje się, że zmiana nie była nowotworem… Jak się wówczas czuje i jak zareaguje?

Czy tak jak w przypadku aresztowania? Nie – zwykle będzie wdzięczny za podjęte działania  i próbę ochrony jego zdrowia. Pomyśli, że zapłacił niewielką cenę za możliwość ochrony życia poprzez wczesne wykrywanie nowotworu.

Autorzy komentarza zwracają jednak  uwagę, że przekonanie to może być z gruntu błędne. W rzeczywistości bowiem posiadamy bardzo niewiele  dowodów potwierdzających, że przypadkowe rozpoznanie nowotworu pozwala ocalić życie. Klasycznym  przykładem jest rak prostaty. Teraz urolodzy najbardziej martwią się o nadrozpoznawalność raka nerki. Od roku 1975 częstość rozpoznań podwoiła się ale śmiertelność nie uległa zmianie. Dlatego też American Urological Association zaleca monitorowanie małych nowotworów nerki za pomocą seryjnych badań CT i leczenie wyłącznie tych, które wyraźnie rosną.

Problem jest tym większy, że im większa nadrozpoznawalność tym więcej osób chce poddawać się testom, głośno broniąc ich zasadności i interpretując szkodę jako korzyść. Tymczasem w większości przypadków korzystniej byłoby nie poddawać się testom. Rozsądny wydaje się więc zdrowy sceptycyzm. Dotyczy to zwłaszcza Amerykanów, którzy jak otwarcie piszą autorzy komentarza są jednymi z nadmiernie testowanych i diagnozowanych ludzi na świecie.

Opracowane na podstawie: Jama Internal Medicine / 28 marca 2011
Magdalena Lipczyńska

Dodaj komentarz