Palenie groźniejsze niż sądzono

Schroeder S.A – Even More Illness Caused by SmokingThan Previously Estimated LINK: JAMA Int Med online

Palenie tytoniu jest jednym z najczęstszych, modyfikowalnych czynników ryzyka zgonu w populacji światowej. Szacuje się, że rocznie jest przyczyną 480 tys. zgonów rocznie w USA i 5,7 mln na świecie. Dane z 2000 roku szacują, że aż 8 mln Amerykanów  cierpi na choroby tytoniozależne (60% tych chorych ma POChP).

W Journal of American Medical Association ukazał się interesujący komentarz profesora Schroedera dot. szkodliwości palenia tytoniu. Omówiono m.in. pracę Rostrona i wsp, którzy na podstawie Narodowej Ankiety Zdrowotnej (National Health Interview Survey) oraz Narodowej Ankiety Zdrowia i Żywienia (National Health and Nutritional Examination Survey; NHANES) ocenili, że w 2009 roku aż 14 mln osób w USA cierpiało na co najmniej jedną chorobę tytoniozależną. Co ciekawe, skala zjawiska może być wciąż niedoszacowana, gdyż tylko 11% spośród osób, u których rozpoznawano POChP na podstawie kryteriów spirometrycznych (w skład badania NHANES wchodziła spirometria), było świadomych swojej choroby i podawało ją w ankiecie. Zapewne podobnie niedoszacowana jest częstość występowania innych chorób tytoniozależnych. 

POChP częściej stwierdzano u kobiet (57% chorych), choć w grupie palaczy było ich o 4-5% mniej niż mężczyzn. Autor sugeruje, że za to zjawisko odpowiada długość życia kobiet ( a więc dłuższy czas narażenia i większe ryzyko zachorowania), choć jest też możliwe że palące kobiety są bardziej wrażliwe na wystąpienie powikłań płucnych, w tym POChP i raka. Obserwacja ta stoi w sprzeczności z dotychczas istniejącym przekonaniem, że kobiety są bardziej chronione przed niekorzystnymi skutkami palenia.

Choć liczba palaczy zmniejsza się, to obserwowany spadek jest powolny, tak, że wciąż ponad 40 mln ludzi w USA pali. Brak jest obecnie dużych kampanii społecznych zachęcających do rzucenia palenia. Coraz trudniej dotrzeć też do palaczy, którzy w coraz większej liczbie wywodzą się z tzw. trudnych środowisk – palą przeważnie osoby o złym statusie socjalnym, ze współistniejącym HIV/AIDS, z chorobą psychiczną lub uzależnione od innych substancji, a także osoby bezdomne i wykluczone. Poprawa zdrowia z punktu widzenia populacji wymaga ciągłego zachęcania tych osób do zerwania z nałogiem. Być może także wcześniejsza diagnostyka i bardziej agresywne leczenie POChP byłoby motywatorem do rzucenia palenia ,,gdy jest jeszcze czas”

Może wydawać się paradoksalne, że podczas gdy spada liczba palaczy, to rośnie ogólna liczba powikłań palenia. Możliwe jest, że niedoszacowywano dotychczas pacjentów z chorobami tytoniozależnymi o powolnym lub skrytym początku (jak POChP lub cukrzyca), które zaczęły się ujawniać dopiero teraz u osób z generacji palaczy lat 80-tych. Musi także upłynąć jakiś czas, od wejścia w dorosłość młodszego pokolenia, aby można było w pełni ocenić zachodzące zmiany.

Spadek liczby palaczy w populacji został ogłoszony jednym z największych sukcesów polityki zdrowotnej w USA w ostatnim półwieczu. Wciąż jednak istnieje potężna grupa osób, która mogłaby odnieść korzyści z bardziej zdecydowanych działań

Opracowane na podstawie: Jama Internal Medicine / 13 października 2014
Łukasz Jankowski