Krytycznie o konferencjach naukowych w ich obecnym kształcie

John P. A. Ioannidis – Are Medical Conferences Useful? And for Whom? LINK: JAMA 2012;307:1257

Na łamach Journal of the American Medical Association (JAMA) John P. A. Ioannidis opublikował bardzo krytyczny tekst poświęcony obecnemu kształtowi konferencji  towarzystw naukowych – zarówno  małych lokalnych spotkań jak i  międzynarodowych megakongresów z udziałem dziesiątek tysięcy lekarzy, badaczy, wystawców i personelu, gromadzących się w specjalnie na kilka dni w tym celu zbudowanych małych miasteczkach.

Całkowita liczba spotkań medycznych nie jest znana. Po uwzględnieniu zjazdów lokalnych można ją szacować na świecie na ponad 100 000 rocznie.  Spotkania te można uznawać za wydarzenia ważne z edukacyjnego czy naukowego punktu widzenia,  jednak zdaniem Ioannidisa coraz więcej danych wskazuje na to, iż stworzono system szkodliwy dla medycyny i opieki zdrowotnej, który autor określa wręcz mianem „sowietyzacji” dyscyplin medycznych.

Masowa produkcja powierzchownie recenzowanych abstraktów powoduje rozwój słabej jakości wiedzy. Pomimo, że na większości konferencji zorganizowano system recenzji, możliwość oceny abstraktów  składających się ze 150 do 400 słów jest ograniczona i proces ma, jak pisze autor, wartość „sentymentalną.” Co więcej, wiele abstraktów nie zostaje następnie opublikowanych w postaci pełnej pracy lub też prezentuje przedwczesne lub niedokładne wyniki.

Kongresy stanowią także system pozwalający zbudować reputację badaczy i zajmowanie pozycji liderów opinii otoczonych gromadą wiernych słuchaczy. Ioannidis przypomina, że “zdobycie podium” i wystąpienie na sesji plenarnej na dużym kongresie pozwala zdobyć uznanie i prestiż, ale nie zabezpiecza przed wypowiadaniem zdań marnej jakości i sądów bez znaczenia. Duża dynamika zmian zachodzących w dużych profesjonalnych stowarzyszeniach i na konferencjach powoduje, pisze Ioannidis, że ich przywództwo nie opiera się na osiągnięciach naukowych, ciężkiej pracy i oryginalności myśli, ale na zdolności do poruszania się w kręgach władzy.

A zatem, w erze elektronicznej, gdy informacją możemy podzielić się natychmiast, rola megakonferencji nie jest jasno określona. Szkolenia mogą odbywać się poza takimi zgromadzeniami.  Niezastąpione mogą okazać się tylko osobiste spotkania małych grup badaczy zajmujących się szczegółowymi problemami, podobnie jak warsztaty mające na celu udział w burzy mózgów. Te jednak wymagają zaledwie części środków przeznaczanych na mega-spotkania. Być może zatem strumień środków finansowych można z większym pożytkiem skierować gdzie indziej, pisze Ioannidis…

Opracowane na podstawie: JAMA / 28 marca 2012
Magdalena Lipczyńska