Użyteczność nowych testów przesiewowych w chorobie wieńcowej

Thomas J. Wang – Usefulness of Novel Screening Tests for Cardiovascular Disease LINK: Arch Int Med 2011;171:284

Nowe czynniki ryzyka – biomarkery krwi, markery genetyczne czy nowe badania obrazowe, w uzupełnieniu do klasycznych czynników ryzyka, pozwalają zidentyfikować grupy osób w większym stopniu zagrożone powikłaniami sercowo-naczyniowymi.

Spośród osób bezobjawowych najbardziej zagrożone wydają się być osoby z subkliniczną miażdżycą stwierdzoną w badaniu obrazowym, takim jak tomografia komputerowa (Calcium Score) czy też ultrasonografia tętnic szyjnych.  Testy te zyskały więc bardzo dużą popularność. Jak jednak pisze w komentarzu redakcyjnym na łamach Archives of Internal Medicine Thomas Wang, niestety nie jest ona w pełni uzasadniona z naukowego punktu widzenia.

Potwierdziła to niedawno US Preventive Services Task Force stwierdzając, że brak jest wystarczających dowodów potwierdzających wartość  któregokolwiek z nowych czynników ryzyka sercowo-naczyniowego u osób bezobjawowych. Jednym z przyczyn zajęcia takiego stanowiska był brak prób klinicznych pokazujących, że badania przesiewowe poprawiają rokowanie.

Innym, bardziej podstawowym problemem jest niespecjalnie wysoka sprawność nowych testów przesiewowych, co można sprawdzić korzystając z opracowanego przez Walda i Morrisa kalkulatora służącego do oceny czułości  i swoistości nowych markerów ryzyka choroby wieńcowej jako narzędzi przesiewowych. W opublikowanym na łamach tego samego numeru Archives artykule autorzy opisują bowiem “Risk- Screening Converter” – narzędzie  konwertujące ilorazy szans do standardowych miar oceny skuteczności badań przesiewowych, takich jak czułość i swoistość. 

Poczynione przez nich kalkulacje pokazują, że nawet w przypadku wskaźnika silnie związanego z ryzykiem wieńcowym, takiego jak coronary calcium score, przy przyjęciu niezmiennej swoistości wynoszącej 95%, czułość wynosi zaledwie 25% – co oznacza, że ¾ przypadków choroby zostaje nierozpoznanych. Przy przyjęciu w założeniach 90% czułości  (nie rozpoznanych tylko 1/10 przypadków) swoistość spada do 29% – co oznacza, że niemal ¾ rozpoznań jest fałszywie dodatnich. 

W przypadku białka C-reaktywnego sytuacja jest gorsza, ponieważ relatywne ryzyko jest mniejsze. Oczywiście testy o małej czułości lub swoistości nie muszą być bezużyteczne, ponieważ pomagają reklasyfikować znaczący odsetek populacji do grup niższego lub wyższego ryzyka. Należy jednak pamiętać, że brakuje dowodów potwierdzających poprawę rokowania u chorych, którzy w wyniku takiej reklasyfikacji zaczynają otrzymywać nowe leki (np. statyny).

Opracowane na podstawie: Jama Internal Medicine / 28 lutego 2011
Magdalena Lipczyńska

Dodaj komentarz