Umysł i serce – niebezpieczne związki

Murray Esler – Heart and mind: psychogenic cardiovascular disease LINK: J Hyp 2009;27:692
W kwietniowym numerze Journal of Hypertension znaleźć można ciekawy komentarz redakcyjny poświęcony odkrywanym dopiero od niedawna związkom pomiędzy umysłem i chorobami serca.

Najlepszym, jak się wydaje, przykładem wzajemnych relacji jest w tym przypadku kardiomiopatia Tako-tsubo, w której ostry stres wywołuje przemijające rozdęcie koniuszka serca i odcinkowe zaburzenia kurczliwości jego ścian. W tej indukowanej stresem kardiomiopatii obraz tętnic wieńcowych jest zwykle prawidłowy, a przyczyną ich nagłego skurczu jest zapewne skrajna aktywacja współczulnej części układu nerwowego i uwalniane do krążenia cząsteczki neuropeptydu Y.

Podobne mechanizmy mogły odegrać istotną rolę podczas trzęsienia ziemi w Los Angeles w 1994 roku, kiedy obserwowano wyraźny wzrost liczby nagłych zgonów, całkowicie nie związanych z żadnym urazem fizycznym. Z kolei podczas mistrzostw świata w piłce nożnej w Niemczech w 2006 roku zauważono, że w dniach, gdy rozstrzygały się sportowe losy reprezentacji Niemiec, w Monachium wzrastała liczba incydentów wieńcowych. Z kolei w dniu meczu finałowego, gdy drużyna gospodarzy była już poza turniejem, w Monachium odnotowano stosunkowo małą liczbę incydentów wieńcowych.

Jednak niebezpieczne dla serca są nie tylko emocje sportowe, lecz również napady lęku: sprzyjają one zawałom serca, wyzwalają zaburzenia rytmu i zwiększają ryzyko nagłego zgonu. Prawdopodobnie jeszcze większe ryzyko sercowo-naczyniowe związane jest z zaburzeniami nastroju, dlatego u pacjentów z chorobą wieńcową depresja jest coraz częściej uwzględniana jako poważny czynnik ryzyka.

Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne (American Heart Association) zaleca, aby każdy pacjent z chorobą wieńcową został poddany ocenie pod kątem zaburzeń depresyjnych. W tej grupie chorych przewlekła aktywacja układu współczulnego prowadzi czasem do równie wysokich stężeń noradrenaliny, jak u pacjentów z niewydolnością serca. Nadmierne pobudzenie układu współczulnego u pacjentów z niewydolnością serca ma bardzo negatywne znaczenie rokownicze, więc autorzy artykułu spekulują, że być może w przyszłości pacjenci z oporną na leczenie depresją będą dodatkowo leczeni betablokerem lub lekami blokującymi receptory imidazolowe.

Podkreślić należy też wpływ przewlekłego stresu w miejscu pracy na powstawanie nadciśnienia tętniczego i zespołu metabolicznego. Szczególnie sprzyja temu sytuacja, w której pracownik jest pozbawiony kontroli nad tempem swojej pracy lub gdy praca jest bardzo wymagająca a nisko gratyfikowana. W badaniu INTERHEART przebadano ponad 24 tysiące pacjentów z 52 krajów świata i stwierdzono, że stres jest równie silnym czynnikiem ryzyka chorób serca jak nadciśnienie tętnicze, palenie papierosów czy hipercholesterolemia. Osobny problem stanowią leki psychotropowe, których stosowanie bywa przyczyną otyłości. Dotyczy to przede wszystkim najnowszych leków antypsychotycznych.

Przytaczane przez autorów wyniki badań z dziedziny psychoneurokardiologii pokazują, jak złożony jest obraz relacji pomiędzy stanem umysłu i kondycją naszego serca.

Opracowane na podstawie: Journal of Hypertension / 2009-04-11