Czym jest zdrowie – komentarz z pogranicza filozofii i medycyny

Athar Yawar – Can doctors think? LINK: Lancet 2008;372:1285
Na łamach The Lancet ukazał się krótki, ale niezwykle ważny komentarz do spotkania filozofów i lekarzy – Think About Health, które miało miejsce w tym roku w kwietniu w Manchesterze. Athar Yawar porusza w nim ważne problemy z pogranicza filozofii i medycyny. Zadaje fundamentalne pytanie – do czego służy medycyna? Jedna z odpowiedzi brzmi – do leczenia chorób. Yawar zwraca jednak uwagę, że definicje choroby mogą być różne – choćby z punktu widzenia ich percepcji – mogą być rozpoznawane przez chorych i lekarzy (np. świnka), lekarzy ale nie ich podopiecznych (np. schizofrenia), lub tylko przez niektórych lekarzy (np. fobie społeczne).

Może więc zdefiniować chorobę jako dysfunkcję? Ale przecież ludzki organizm jest, z definicji, niedoskonały, przynajmniej z perspektywy mechanicznej – przykładowo, nasz narząd wzroku nie jest tak bystry jak wzrok orła i nie ma tak dużej rozdzielczości czasowej jak wzrok muchy. Może więc logicznym rozwiązaniem (zgodnym z powyższą definicją) byłoby zastąpienie wszystkich narządów doskonałymi protezami i bylibyśmy tylko parą oczu wyglądających z maszyny (jak proponuje Luis Borges w „Nieśmiertelnych”). Tylko czy jakość życia uległaby poprawie?

Czy możemy zatem powiedzieć, że medycyna przerywa cierpienie? Cierpienie jest spowodowane niekompletnością i stratą. Całkowita kompletność i brak strat oznaczałoby nieśmiertelność i wymagało medycznego cudu. Łagodzenie cierpienia jest jednak ludzkim obowiązkiem. Można to robić słuchając ludzi, myjąc ich ciała i dzieląc ich ból. Można usuwać ból stosując anelgezję.

Właściwie cała medycyna to próba usunięcia bólu, teraz i w przyszłości. Najbardziej skuteczne metody zapobiegania bólowi są wieczne: czysta woda, czyste powietrze, czyste ciało, dobre jedzenie, umiarkowany wysiłek fizyczny, przyzwoite zachowanie i brak prześladowań. Takie warunki można jednak odnaleźć tylko na szczytach gór i w dżungli. W miastach definiując bogactwo poprzez pieniądze poświęcamy siebie i innych – pisze Yawar. Lekarze przyjmują honoraria, ale rzadko oferują pacjentom czas i prawdziwie słuchają. Najczęściej postrzegają pacjentów nie poprzez ich opowieść ale poprzez anatomię i fizjologię – jak zepsute urządzenia. A zepsute urządzenie nie ma przyszłości innej niż skuteczna naprawa lub złomowanie. Lekarzy uczy się usuwać ból ale nie rozumieć. Co dziwne, pomimo iż większość rozpoznań stawianych jest na podstawie wywiadu, lekarzy nie uczy się interpretacji gestów, pauz i aluzji. Lekarze nie studiują antropologii, historii ani socjologii, które pomagają zrozumieć co ukształtowało ich rozmówców. Filozofowie uczeni są jak radzić sobie z fundamentalnymi pytaniami, ale brak im doświadczenia praktycznego, lekarze mają takie doświadczenie ale brakuje im wiedzy fundamentalnej.

U zarania zachodniej cywilizacji Grecy uważali, że medycyny nie da się oddzielić od pełnej wiedzy o sobie i innych i ukuli termin „iatromantis” („lekarz – wyrocznia”). Obecnie czas na ponowne połączenie filozofii i medycyny, czas na powrót iatromantis.

Opracowane na podstawie: Lancet / 2008-10-11

Dodaj komentarz