Prewencja otyłości: może restauracje powinny informować o kaloryczności posiłków?

Mark Berman i Risa Lavizzo-Mourey – Obesity prevention in the information age. Caloric information at the point of purchase LINK: JAMA 2008;300:433
W Journal of Americal Medical Journal opublikowano interesujący artykuł przeglądowy, poświęcony oznaczaniu kaloryczności posiłków podawanych w restauracjach jako metodzie prewencji otyłości. O udostępnianie klientom danych na temat kaloryczności i składu potraw od lat apelują amerykańskie towarzystwa naukowe.

Przeciętny mieszkaniec USA zjada poza domem 5.8 posiłków w tygodniu, co stanowi ponad 34% całkowitej zawartości energetycznej diety. Większość miejsc, w których się stołuje, to fast-foody i restauracje sieciowe. Pytany o kaloryczność potraw, które wybiera, regularnie ją zaniża. W jednym z badań, respondenci zapytani o liczbę kalorii zawartych w spożywanych przez nich, wysokotłuszczowych potrawach, potrafili zaniżyć ją nawet o niemal 1000 kcal. Co ciekawe, podobnym, nieuzasadnionym optymizmem wykazywali się dietetycy, choć skala błędu była tu mniejsza.

Zdaniem autorów z USA, poinformowanie konsumentów o rzeczywistej zawartości energetycznej wybieranych przez nich posiłków w 24-37% przypadków przełożyłoby się na rezygnację z zamówienia. W świetle tych danych nie może dziwić fakt, że amerykańskie restauracje stoją murem przeciwko „znakowaniu menu”. Rzecznicy restauratorów twierdzą, że wystarczające informacje na temat kaloryczności zawiera internet, że ocena kaloryczności serwowanych przez nich potraw wiązałaby się z koniecznością poniesienia niebagatelnych kosztów, które znalazłyby następnie odzwierciedlenie w cenie posiłków i że olbrzymia większość klientów nie ma pojęcia, jakie jest ich dobowe zapotrzebowanie na kalorie.

Wbrew tym opiniom, liczby są nieubłagane. Wprowadzenie omawianych, nowych zasad dla wszystkich restauracji przełożyłoby się na znaczące obniżenie indeksu masy ciała przeciętnego Amerykanina.

Opracowane na podstawie: JAMA / 2008-07-30

Dodaj komentarz