Elektroniczna dokumentacja medyczna – dobrodziejstwo czy zagrożenie?

Pamela Hartzband i Jerome Groopman – Off the record – avoiding the pitfalls of going electronic LINK: N Engl J Med 2008;358:1656

W New England Journal of Medicine ukazała się seria artykułów poświęconych elektronicznym bazom danych medycznych i oprogramowaniu stworzonemu z myślą o usprawnieniu pracy lekarza. To ostatnie, dostępne również w Polsce, pozwala na tworzenie i archiwizowanie opisów badań, wypisywanie recept i wystawianie skierowań na badania, jak również analizę ich wyników.

Omawiane technologie, przedstawiane przez producentów jako przełom w medycynie, są dość nieufnie traktowane przez potencjalnych beneficjentów, a więc lekarzy. Zwracają oni uwagę na szereg zagrożeń, a wśród nich, paradoksalnie, na ryzyko drastycznego zwiększenia ryzyka błędów diagnostycznych i leczniczych związane z automatycznym kopiowaniem nieprawdziwych opinii i rozpoznań.

Trudno oczekiwać od zapracowanego lekarza, że dysponując szczegółowymi wywiadami z wcześniejszych konsultacji oraz klawiszami „Kopiuj” i „Wklej” zrezygnuje z ich użycia. W efekcie, opis kontaktu z pacjentem bywa w większym stopniu produktem edytora tekstów niż myśli lekarskiej.

Kolejną, coraz częstszą anomalią związaną z elektroniczną dokumentacją medyczną jest zjawisko określane przez niektórych pacjentów jako „Doktor Komputer”, czyli lekarz wpatrzony w ekran i unikający kontaktu wzrokowego i słownego z pacjentem. Następnym, nie mniej groźnym powikłaniem nowych rozwiązań informatycznych są gotowe szablony wywiadów i badania przedmiotowego, zmuszające lekarza do zadawania standardowych pytań i zaznaczania jednej z dwóch lub trzech standardowych odpowiedzi. „Dzięki” temu ulepszeniu rozmowa z chorym zamienia się w proces przypominający wypełnianie formularza bankowego.

Podsumowując, te i inne przykłady wskazują, że rozwój technologii to nadzieja, ale też zagrożenie. Znalezienie złotego środka, który z pewnością istnieje, wcale nie musi być łatwe.

Opracowane na podstawie: NEJM / 2008-04-17