Postęp w technice resuscytacji – ewolucja, nie rewolucja

Daniel J. Diekema i Michael Climo – Progress in resuscitation. An evolution, not a revolution LINK: JAMA 2008;299:1188 (pełen tekst oryginalnej pracy)
Coraz więcej danych wskazuje na to, że powinniśmy zmodyfikować nasze podejście do techniki resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Na łamach Journal of the American Medical Association ukazał się komentarz redakcyjny poświęcony temu problemowi.

Autorzy komentują artykuł Bobrowa i wsp., zamieszczony w tym samym numerze pisma. Przeprowadzili oni pracę obserwacyjną, w której standardowy model resuscytacji zastępowali nowym, którego cechy przedstawiono poniżej. Pacjenci z pozaszpitalnym zatrzymaniem krążenia leczeni w ten „nowy” sposób mieli lepsze rokowanie niż ci, których resuscytowano według modelu starego.

Nową filozofię resuscytacji można podsumować w kilku punktach. Po pierwsze, jeśli czas od zatrzymania krążenia do rozpoczęcia resuscytacji nie jest bardzo krótki, nie należy zaczynać od sprawdzenia rytmu i próby defibrylacji, ale od optymalnych kompresji mostka przez 2 minuty (200 kompresji). Zapewnia to częściowe odbudowanie zapasów ATP (trójfosforanu adenozyny) i zwiększa skuteczność późniejszej defibrylacji. Po drugie, w tym pierwszym okresie nie powinno się tracić czasu na intubację i wentylowanie chorego – same kompresje mostka przy drożnych drogach oddechowych przez kilka minut zapewniają adekwatną wentylację. Po trzecie, kosztem wcześniejszej wentylacji należy dążyć do jak najwcześniejszego podania adrenaliny.

Wstępne badania wskazują, że taki model jest lepszy od standardowego, zapewniając pacjentom lepsze przeżycie do wypisu ze szpitala, nie zwiększając jednocześnie ryzyka wystąpienia trwałych ubytków neurologicznych. Choć koncepcja nowego modelu resuscytacji na pewno wymaga dalszej oceny klinicznej, to uzasadnienie dla jego stosowania jest przekonujące.

Opracowane na podstawie: JAMA / 2008-03-12