Metody powstrzymywania starzenia – fakty i mity

Thomas T. Perls – Hope drives antiaging hype LINK: Clev Clin J Med 2006;73:1039
W Cleveland Clinic Journal of Medicine warto zwrócić uwagę na krótki artykuł przeglądowy, w którym Thomas T. Perls szacuje rzeczywistą wartość popularnych metod „odmładzania się” lub „zapobiegania starzeniu” w USA.

Nikogo nie dziwią już reklamy, w których potencjalnym nabywcom drogich kosmetyków sugeruje się, że nadadzą naturalny wygląd twarzy i odmłodzą ją o 20 lat. Bardzo długa jest również lista produktów, które wyszczuplają, nadają skórze jędrność, zwiększają masę mięśniową, siłę i energię lub obniżają cholesterol.

Intryguje fakt, że większość z nich to dodatki do diety. Taka kwalifikacja zwalnia od obowiązku udowadniania skuteczności sprzedawanego produktu. Co więcej, żadna agencja nie kontroluje tego, czy oferowany produkt rzeczywiście zawiera substancję, której nazwa widnieje na opakowaniu. Jak można przypuszczać, takie rozwiązanie prawne jest skwapliwie wykorzystywane przez producentów.

Jednym z niezwykle popularnych dodatków do diety o niepotwierdzonej przydatności jest dehydroepiandrosteron (DHEA). Poprzedniczką DHEA była melatonina, której sława zgasła wraz z pojawieniem się wyników dobrze zaprojektowanych badań. Na następcę szykowany jest hormon wzrostu. Wprawdzie jego skuteczności „przeciw starzeniu” nie wykazano zgodnie z obowiązującymi zasadami, jednak roczny koszt „leczenia”, szacowany na 10000-20000 USD, jest na tyle wysoki, że substancja jest stosowana nie tylko pomimo braku dowodów na jej skuteczność, ale także pomimo przeszkód prawnych. To tylko trzy z wielu przykładów bezwzględnego wykorzystywania powszechnej chęci zachowania młodości. W USA, niektóre ośrodki zajmujące się „odmładzaniem” stanowią obiekt zainteresowania organów ścigania. Autor wyraża obawę, że nawet w przypadku zaprzestania prób stosowania hormonu wzrostu, pojawią się inne, „cudowne” środki odmładzające.

Opracowane na podstawie: Cleveland Clinic Journal of Medicine / 2006-12-02