Leczenie farmakologiczne chorób psychicznych a punkt widzenia chorego

Mike Shooter – The patient`s perspective on medicines in mental illness BMJ 2003;327:824
W krótkim artykule redakcyjnym opublikowanym w British Medical Journal, Mike Shooter, prezes Brytyjskiego, Królewskiego Kolegium Psychiatrów, komentuje problemy związane ze współczesnym leczeniem zaburzeń psychicznych z punktu widzenia psychiatry i jednocześnie pacjenta (jak sam przyznaje, cierpi na depresję).

Za doskonały przykład losów współczesnej psychofarmakoterapii służy mu historia benzodwuazepin, które w okresie największej popularności przepisywano w ilości wystarczającej na „uspokojenie” 3/4 dorosłej populacji Wielkiej Brytanii. W latach 60-tych benzodwuazepiny pojawiły się na rynku jako lek bezpieczny, alternatywny dla barbituranów i zaczęto je stosować jako panaceum na wszystko, od problemów małżeńskich do problemów w pracy. W Wielkiej Brytanii wypisywano nawet do 31 milionów recept rocznie.

Głosy ekspertów o działaniach ubocznych leków i groźbie uzależnienia zaczęły pojawiać się już w latach 70-tych, lecz były ignorowane. Formalne działania i odpowiednie decyzje podjęto dopiero w 1988 roku. Pomimo to pod koniec lat 90-tych nadal wypisywano około 18 milionów recept, choć ocenia się, że odstawienie tych leków może być trudniejsze, niż pokonanie uzależnienia od heroiny.

W tym samym okresie, co roku rodziło się około 25000-35000 dzieci kobiet uzależnionych od benzodwuazepin („benzo-babies”). Komentując „historię benzodwuazepin,” autor omawia złożone czynniki, które również dziś decydują o wyborach odpowiednich metod terapii, takie jak: warunki finansowania systemu opieki zdrowotnej, wiedza lekarzy, roszczenia pacjentów i działalność firm farmaceutycznych.

Opracowane na podstawie: BMJ / 2003-10-11