Psychiatria, wrzesień 2013

W badaniach kanadyjskich Canadian Index of Wellbeing report w roku 2010 zjawisko wzrostu rozpowszechnienia depresji określono jako „cichą epidemię” (Silent Epidemics). W związku jednak z rozbieżnościami ocen dynamiki tego wzrostu w pierwszej dekadzie 21 wieku podjęto próbę oceny zapadalności i chorobowości na zaburzenia psychiczne w prowincji Alberta w Kanadzie nie poprzez ocenę objawów zgłaszanych przez osoby z badanej populacji, a na podstawie bazy danych medycznych 665 654 osób (45,8% mężczyzn) z tej prowincji reprezentatywnych dla populacji Kanady. Objęto okres lat 1994-2009, oceniając obecność lub nieobecność zaburzeń psychicznych ze szczególnym uwzględnieniem depresji oraz związek między leczeniem zaburzeń psychicznych i somatycznych.

Wyniki tej analizy przedstawił David Cawthorpe w pracy opublikowanej w The Permanente Journal (2013, 17, 50). Wskazują one na wzrost rocznego rozpowszechnienia zaburzeń psychicznych w analizowanym okresie we wszystkich grupach wiekowych: w grupie do 18 roku życia z 4,7 do 10%, w grupie 18-69 lat z 13,8 do 18,6% oraz w grupie 70 i więcej lat z 16,3 do 22,5%. Wyniki wskazują, że w ciągu 16 letniego okresu u 53% badanej populacji występują zaburzenia psychiczne, a u 33% tej populacji jest to jakaś forma depresji.

Przedstawiono również analizę kosztów leczenia schorzeń somatycznych, zarówno w podgrupie bez zaburzeń psychicznych oraz w podgrupie z zaburzeniami psychicznymi. Okazało się, że koszty leczenia wyłącznie chorób somatycznych w podgrupie chorych z zaburzeniami psychicznymi są niemal trzykrotnie wyższe w porównaniu z kosztami leczenia schorzeń somatycznych w grupie bez zaburzeń psychicznych.

Z powyższej analizy wynika, że wśród schorzeń decydujących o stanie zdrowia społeczeństwa istotne są zaburzenia psychiczne, a wśród nich głównie depresja. Jednak koszty związane z leczeniem zaburzeń psychicznych należy powiększyć o koszty leczenia schorzeń somatycznych u chorych z zaburzeniami psychicznymi, które trzykrotnie przewyższają koszty, jakie ponosimy, lecząc osoby wyłącznie z chorobami somatycznymi.

​Z omawianą pracą koresponduje artykuł badaczy australijskich (Lawrence i wsp.) opublikowany w jednym z ostatnich numerów British Medical Journal (2013, 346, f2535) dotyczący różnicy w oczekiwanej długości życia wśród pacjentów psychiatrycznych spowodowanej schorzeniami somatycznymi, którym można zapobiegać. Jak wiadomo, istnieje wiele dowodów pochodzących z badań epidemiologicznych wskazujących na zwiększoną umieralność chorych z zaburzeniami psychicznymi. Jest ona związana zarówno z samobójstwami, jak i z chorobami układu sercowo-naczyniowego, oddechowego oraz chorobami nowotworowymi. Jedną z miar umieralności jest oczekiwana długość życia w porównaniu z populacją generalną. Większość badań w tym zakresie dotyczyła pacjentów hospitalizowanych lub pacjentów z ciężkimi zaburzeniami psychicznymi (schizofrenią i chorobą afektywną dwubiegunową). Niedawno opublikowane wyniki w tym zakresie w krajach skandynawskich wskazują, że mężczyźni z zaburzeniami psychicznymi żyją o 20 lat, a kobiety o 15 lat krócej w porównaniu z osobami z populacji ogólnej. Według rejestru londyńskiego, różnica ta wynosi 8-15 lat dla mężczyzn i 10-18 lat dla kobiet.

​W omawianej pracy analizowano śmiertelność pacjentów psychiatrycznych Australii Zachodniej w latach 1985-2005 (292 585 chorych) w porównaniu z populacją ogólną tego regionu (która wzrosła z 1,4 mln w 1985 roku do 2,02 mln w 2005 roku). Stosując kryterium tzw. aktywnej choroby psychicznej (kontaktu z opieką zdrowotną w ciągu ostatnich pięciu lat) obliczono, że w latach 1985-2005 różnica w oczekiwanej długości życia osób chorych psychicznie w porównaniu z populacją ogólną Zachodniej Australii zwiększyła się z 13,5- do 15,9 lat dla mężczyzn oraz z 9,4 do 12 lat dla kobiet. W grupie chorych psychicznie samobójstwa stanowiły 13,9% przedwczesnych zgonów, a 77,7% było spowodowanych schorzeniami somatycznymi, w tym chorobami układu sercowo-naczyniowego (29,9%) i nowotworami (13,5%).

Autorzy konkludują, że pomimo ogólnej wiedzy dotyczącej zwiększonej umieralności występującej u osób z zaburzeniami psychicznymi, różnica w oczekiwanej długości życia w tej grupie w porównaniu z populacją ogólną w ciągu badanych dwóch dekad uległa istotnemu zwiększeniu.  Ze względu na to, że większość zgonów została spowodowana chorobami somatycznymi autorzy uważają, że oprócz prewencji samobójstw, konieczne jest również zwrócenie uwagi na poprawę fizycznego stanu zdrowia pacjentów z zaburzeniami psychicznymi.

W pracy autorów brazylijskich (Desotte i wsp.) opublikowanej w piśmie Revista Latino Americana de Enfermagem (2013, 21, 325) oceniano występowanie objawów depresyjnych na tydzień przed wystąpieniem ostrego zespołu wieńcowego o charakterze zawału mięśnia sercowego lub niestabilnej dławicy wieńcowej. Jak wiadomo stany nadmiernego pobudzenia emocjonalnego stanowią czynnik ryzyka wystąpienia ostrych zespołów wieńcowych, głównie poprzez aktywację układu współczulnego. Badaniem objęto 265 pacjentów przyjętych do szpitala z powodu ostrego epizodu wieńcowego, w tym 142 z zawałem mięśnia sercowego (75% mężczyzn) i 111 z niestabilną dławicą wieńcową (69% mężczyzn). Do oceny depresji zastosowano 21-itemowy inwentarz depresji Becka. Ciężką postać depresji (>30 punktów w skali Becka) stwierdzono u 2,8% osób z zawałem serca i u 10,8% z dławicą wieńcową, a depresję umiarkowaną (21-30 punktów w skali Becka odpowiednio u 8,5 i 11,7%. Ciężką depresją częściej obserwowano u kobiet niż u mężczyzn (odpowiednio 12,8% i 3,4%), podobnie jak depresję o nasileniu umiarkowanym i łagodnym i częściej w młodszym wieku (< 60 roku życia). Odsetek kobiet bez objawów depresyjnych był mniejszy niż mężczyzn (37 vs 65%). W podsumowaniu autorzy stwierdzają, że znaczący odsetek pacjentów hospitalizowanych z powodu pierwszego epizodu wieńcowego ma objawy depresji, a częstość występowania tych objawów jest istotnie wyższa u kobiet poniżej 60 roku życia oraz w niestabilnej dławicy wieńcowej.

Obecne podsumowanie tradycyjnie zamykam omówieniem dwóch prac dotyczących agomelatyny. W pierwszej z nich, opublikowanej w Human Psychopharmacology (2013, 28, 151), które pierwszym autorem jest prof. Dan Stein z Cape Town, dokonano podsumowania sześciu prac z zastosowaniem agomelatyny w depresji, w tym trzech porównujących lek z placebo, w pozostałych komparatorem były fluoksetyna, sertralina i wenlafaksyna. Wpływ na objawy lękowe oceniano skalą lęku Hamiltona (Hamilton Anxiety Rating Scale – HARS) oraz podskalą  HDRS (Hamilton Depression Rating Scale). Efekt anksjolityczny i przeciwdepresyjny agomelatyny oceniano u pacjentów z bardziej nasilonymi wyjściowo objawami lękowymi (≥5 w podskali lęku HDRS). Analiza wykazała, że agomelatyna wywierała silniejsze działanie na objawy lęku niż zarówno placebo, jak i niektóre leki przeciwdepresyjne. U pacjentów z bardziej nasilonymi objawami depresji efekt agomelatyny był większy w porównaniu zarówna z placebo, jak i z wszystkimi porównawczymi lekami przeciwdepresyjnymi. Autorzy konkludują, że dane te wskazują na istotną skuteczność agomelatyny w łagodzeniu objawów lękowych depresji.

W piśmie Neuroscience and Behavioral Physiology (2013, 43, 259) ukazał się artykuł stanowiący przedruk z Zhurnal Nevrologii i Psikhiatrii im. S. S. Korsakova, w którym dr Ya Levin z Uniwersytetu w Moskwie przedstawia swoje doświadczenia z zastosowaniem agomelatyny u pacjentów neurologicznych. W jednym z badań agomelatynę podawano pacjentom ze świeżym udarem mózgu, przebiegającym z niedowładem połowiczym, bez zaburzeń mowy. U osób poddanych tej terapii od początku udaru, po 7-10 dniach zaobserwowano poprawę nastroju i jakości snu. Agomelatynę podawano również osobom z migreną, charakteryzującą się połowiczymi bólami twarzy z towarzyszącymi nudnościami i foto- i fonofobia, u których pomiędzy napadami stwierdzano zaburzenia snu. W wyniku leczenia agomelatyną przez okres 28 dni częstość napadów migreny zmniejszyła się o 30-50%, a jakość snu uległa wyraźnej poprawie. U pacjentów z fibromialgią, której istotą są bóle mięśniowe, z towarzyszącymi zaburzeniami depresyjnymi i zaburzeniami snu podawanie agomelatyny spowodowało poprawę jakości snu i zmniejszenie nasilenia bólu. Autor stwierdza, że agomelatyna może być wartościowym lekiem wspomagającym w wybranych schorzeniach neurologicznych, zwłaszcza, gdy w ich przebiegu występują zaburzenia snu i depresja.

prof. dr hab. Janusz Rybakowski