Psychiartia, luty 2012

Średnia długość życia osób z zaburzeniami psychicznymi jest średnio o 10 lat mniejsza niż w populacji ogólnej. Zgromadzono m.in. liczne dowody wskazujące, że przebycie epizodów depresji może zwiększać ryzyko wcześniejszej umieralności. Nie jest natomiast jasne czy jest to związane z bezpośrednimi konsekwencjami depresji, czy też wpływem depresji na inne czynniki zwiększające umieralność. W jednym z ostatnich numerów Canadian Journal of Psychiatry (2011, 56, 658) badacze kanadyjscy z uniwersytetu Calgary (Patten i wsp.) podjęli próbę oceny tego zagadnienia na podstawie danych zgromadzonych w ramach badania NPHS (National Population Health Survey). Do badania włączono w 1994 roku 14 117 dorosłych osób. W czasie obserwacji w latach 1994-2006 w analizowanej kohorcie zarejestrowano 2019 zgonów. Wystąpienie depresji stanowiło znaczący czynnik predykcyjny zgonu, zwiększając dwukrotnie jego prawdopodobieństwo, również po uwzględnieniu takich parametrów jak wiek i płeć. Okazało się jednak, że zależność ta nie występowała, jeżeli uwzględniano takie czynniki związane z depresją, jak nadużywanie alkoholu, palenie tytoniu, brak zatrudnienia czy zmniejszona aktywność fizyczna. Autorzy konkludują, że prawdopodobnie do zmniejszenia umieralności można by doprowadzić poprzez zarówno bezpośrednie leczenie epizodów depresji, jak również poprzez wpływ na powyższe czynniki związane z depresją.

Na innym biegunie rzeczywistości stoi praca opublikowana w lutowym numerze Archives of Internal Medicine (2012, 172, 273), która wskazuje, że w przeciwieństwie do depresji, pozytywne nastawienie do życia wiąże się ze zmniejszeniem umieralności. Badacze brytyjscy (Steptoe i Wardle) badali to zagadnienie w ramach badania ELSA (English Longitudinal Study of Aging) przeprowadzonego na grupie 11 391 osób w wieku 50 lat i więcej. Średni czas obserwacji wynosił 7 lat i 3 miesiące. Stopień zadowolenia z życia oceniano za pomocą punktacji subskali „pleasure” dotyczącej skali CASP-19 (Control, Autonomy, Self-Realisation and Pleasure). Analizowano również dane socjodemograficzne, styl życia i choroby przewlekłe. W grupie przejawiającej największe zadowolenie z życia dominowały osoby z młodszych grup wiekowych, pozostające w związku małżeńskim, lepiej wykształcone, zamożniejsze, częściej kobiety niż mężczyźni. „Optymiści” mieli niższą punktację w inwentarzach depresji i mniejszą liczbę chorób. W tej grupie niższy był też odsetek palaczy, a większy osób aktywnych fizycznie, w porównaniu z grupą „pesymistów”. W okresie obserwacji doszło do 1251 zgonów, z których 20,4% wystąpiło u osób z najniższego, a 6,4% u osób z najwyższego kwartyla pod względem zadowolenia z życia. W grupie osób najbardziej zadowolonych z życia ryzyko zgonu było o 57,5% niższe w porównaniu z grupą największych życiowych pesymistów. Nawet po uwzględnieniu występowania depresji i chorób somatycznych pozytywne nastawienie do życia zmniejszało umieralność o około 30%. Tak więc wyniki tego badania zdają się wskazywać na dodatnią korelację pomiędzy  radością z życia, a jego długością.  Choć metodyka badania nie pozwala na potwierdzenie przyczynowo-skutkowej natury tej zależności wydaje się, że nie można jej tłumaczyć jedynie czynnikami społeczno-demograficznymi oraz większym nasileniem depresji i chorób somatycznych w grupie „pesymistów”.

W jednym z lutowych numerów prestiżowego czasopisma Lancet (2012, 379, 721) ukazał się artykuł dotyczący objawów ubocznych występujących w przebiegu długotrwałego stosowania litu, którego autorami są badacze z Katedry Psychiatrii Uniwersytetu w Oksfordzie (McKnight i wsp.). Analizy dokonali oni na podstawie 385 artykułów oceniających wpływ litu na czynność nerek, tarczycy, przytarczyc, na masę ciała, zmiany skóry i włosów oraz teratogenność. Uzyskane wyniki wskazują, że stosowanie litu zmniejsza średnio współczynnik przesączania kłębuszkowego o 6 ml/min i osłabia zdolność zagęszczania moczu o 15%, natomiast ryzyko niewydolności nerek jest niewielkie i dotyczy 0,5% chorych długotrwale otrzymujących lit. Stosowanie litu zwiększa częstość niedoczynności tarczycy i przyrostu masy ciała. Pacjenci w przebiegu kuracji litem mają podwyższone stężenie wapnia i parathormonu w surowicy. Nie ma dowodów na to, że lit zwiększa ryzyko chorób skóry i włosów, natomiast problem teratogenności litu wciąż nie jest jasny. W artykule redakcyjnym tego samego numeru czasopisma (Lancet 2012, 379, 690)  komentują te wyniki badacze australijscy Gin Malhi i Michael Berk, wybitni specjaliści w zakresie choroby afektywnej dwubiegunowej. Długotrwałe stosowanie litu jest udokumentowanym najbardziej skutecznym sposobem postępowania w celu zapobiegania nawrotom w chorobie afektywnej dwubiegunowej. W ostatnim okresie leczenie litem jest często wypierane przez inne leki o działaniu normotymicznym, takie jak leki przeciwpadaczkowe (karbamazepina, walproiniany, lamotrigina) oraz atypowe leki neuroleptyczne. Powodem tego jest często przekonanie o toksyczności litu i powodowaniu przez ten lek wielu działań niepożądanych. Malhi i Berk uważają, że artykuł McKnight i wsp. jest ważnym opracowaniem, w sposób obiektywny przedstawiającym ryzyko poszczególnych objawów ubocznych w przebiegu długotrwałego stosowania litu. Generalnie, dane te nie okazały się zbyt niepokojące i mogą stanowić zachętę dla klinicystów do łatwiejszego podejmowania decyzji o rozpoczęciu stosowania litu w chorobie afektywnej dwubiegunowej. Nawiasem mówiąc, współautorzy obecnego artykułu na temat toksyczności litu (prof. Goodwin i prof. Geddes) byli jednymi z głównych twórców projektu BALANCE i opracowania jego wyników wskazujących na przewagę litu nad walproinianem w skuteczności profilaktyki nawrotów w chorobie afektywnej dwubiegunowej (Lancet 2010, 375, 385).

W jednym z ostatnich numerów Archives of Internal Medicine (2012, 172, 101) ukazała się meta-analiza kontrolowanych badań poświęconych wpływowi aktywności fizycznej na objawy depresyjne u osób z przewlekłymi chorobami somatycznymi. Jak wiadomo, wśród pacjentów z chorobami somatycznymi powszechne jest współistnienie objawów depresji i zmniejszonej aktywności fizycznej. Szereg badań wskazuje, że u osób z kliniczną depresją ćwiczenia fizyczne mogą wywierać działanie przeciwdepresyjne. W omawianej pracy analizie poddano 10 534 pacjentów, u których występowały takie schorzenia, jak choroby układu krążenia, przewlekła obturacyjna choroba płuc, choroby metaboliczne, przewlekle zespoły bólowe, fibromialgia, choroby nowotworowe i choroby neurologiczne. Objawy depresji przed interwencją i po zakończeniu badania oceniano metodą kwestionariuszową, głównie za pomocą Inwentarza Depresji Becka. Skumulowany efekt poprawy w zakresie objawów depresji powodowany przez program ćwiczeń fizycznych wynosił 30% i był istotny statystycznie. Poprawa była największa przy wyjściowo największym nasileniu objawów depresji, ale dotyczyła również objawów o umiarkowanym i łagodnym nasileniu. Jednym z istotnych czynników decydujących o redukcji objawów depresji była poprawa w zakresie sprawności funkcjonalnej. Autorzy uważają, że program aktywności fizycznej można uznać za cenną metodę w leczeniu i zapobieganiu objawom depresji u osób przewlekle chorych. Poprawa w zakresie depresji obok lepszej sprawności funkcjonalnej sprzyja stosowaniu się do zaleceń lekarskich zarówno w zakresie leczenia farmakologicznego, jak i stylu życia, co może również wpływać na lepsze rezultaty leczenia choroby somatycznej.

Obecne omówienie chciałbym zakończyć interesującym artykułem, jaki ukazał się na łamach British Medical Journal (2012, 344, d7622; autorzy: Sing-Manoux i wsp.), dotyczącym projektu badawczego sprawności funkcji poznawczych w różnych grupach wiekowych. Badanie kohortowe przeprowadzono w grupie ponad 10 tys. mieszkańców Londynu. Oceny funkcji poznawczych dokonano po raz pierwszy w latach 1997-1999, gdy uczestnicy byli w wieku 45-70 lat, a następnie jeszcze dwukrotnie w ciągu 10 lat. Testy poznawcze dotyczyły pamięci, wnioskowania, zasobu słów i płynności słownej fonemicznej i semantycznej.  W każdej z analizowanych grup wiekowych (45-49, 50-54, 55-59, 60-64 i 65-70) obserwowano stopniowe pogarszanie się funkcji poznawczych z wyjątkiem wyników testu na zasób słów. Wśród mężczyzn, spadek sprawności poznawczych w okresie dziesięciu lat wynosił 3,6% dla przedziału 45-49 i 9,6% dla przedziału 65-70. Dla kobiet odpowiednie wartości wynosiły 3,6% i 7,4%. Wyniki badania mogą wskazywać, że osłabienie funkcji poznawczych rozpoczyna się już w wieku średnim (45-49 lat), co jest sprzeczne z dotychczasowym poglądem mówiącym, że nie ma dowodów na osłabienie tych funkcji przed 60 rokiem życia.

prof. dr hab. Janusz Rybakowski

Dodaj komentarz