Nadciśnienie – kwiecień 2007

Bieżący serwis zaczniemy od spraw ostatecznych – kwestii życia i śmierci. Okazuje się, że o ile średnia życia stale rośnie o tyle nie mamy danych, które wskazują na wydłużanie się życia ludzkiego. Na wydłużenie średniego czasu życia w największej mierze wpływa znaczne zmniejszenie liczby zgonów noworodków, a w mniejszym stopniu spadek śmiertelności spowodowanej najczęściej występującymi chorobami. Przykładowo, średnia życia zwiększyła się w ciągu ostatniego wieku o 25 lat ale przewidywana długość życia osób, które ukończyły 50 rok życia – jedynie (aż) o 5 lat. Natomiast jeśli opieramy się na wiarygodnych spisach ludności (a takie zaczęto w niektórych krajach prowadzić w drugiej połowie XIX wieku) to nie ma przekonujących danych, aby liczba osób długowiecznych, np. stulatków znacząco się zwiększyła. Autorzy cytowanej w serwisie pracy komentują badania nad długowiecznością w oparciu o dane dotyczące trzeciego już pokolenia uczestniczącego w badaniu Framingham (Arch Intern Med. 2007; 167: 428).

Warto dodać, że jedynym sposobem wydłużenia życia, co udało się udowodnić u wielu gatunków, jest zmniejszenie liczby spożywanych kalorii. U ludzi, w ramach programu Caloric Restriction Optimal Nutrition Society stwierdzono, że ograniczenie spożycia kalorii do 1600 kcal na dobę zapobiega pojawieniu się w sercu i naczyniach zmian strukturalnych związanych ze starzeniem, które prowadzą do zaburzeń rozkurczu lewej komory a w ścianie tętnicy do jej zwiększonej sztywności. Podobne zjawisko zaobserwowano w badaniach z zastosowaniem alagebrium – przedstawicielem nowej klasy leków hamujących powstawanie produktów końcowej glikacji (J Hypertension 2007; 25: 509). Czy wyniki te oznaczają, że zamiast przestać jeść powinniśmy łykać alagebrium? A może czosnek, który powszechnie uważa się za lekarstwo na wiele dolegliwości? Niestety, publikowane ostatnio prace nie potwierdzają zdrowotnych właściwości czosnku (Arch Intern Med. 2007) chociaż ich autorzy (prawdopodobnie wielcy entuzjaści tej przyprawy) nie tracą nadziei, że uda się znaleźć jakieś dodatkowe walory poza smakowymi.

Kontynuując temat jedzenia, to jego nadmiar prowadzący do otyłości typu trzewnego jest główną przyczyną zespołu metabolicznego. W bieżącym serwisie znalazł się komentarz, którego autor krytykuje (Clev Clinic J Med. 2007; 74: 199) koncepcje zespołu metabolicznego podkreślając, że ryzyko z nim związane można opisać jako sumę zagrożenia związanego z każdym składnikiem zespołu. Złośliwcy zauważają, że zespół metaboliczny wymyślili kardiolodzy aby zabierać chorych diabetologom lub firmy farmaceutyczne aby promować nowe leki. Zwraca się też uwagę na stałą zmianę definicji zespołu (pierwotnie obejmowała ona mikroalbuminurie i hiperurykemię), który już w latach 60-tych rozpoznawano jako prediabetes.

Po tej miażdżącej krytyce autor dochodzi do wniosku, że najbardziej skuteczna metodą prewencji terapii zespołu metabolicznego jest zasada „mniej jedzenia, więcej ruchu”.

Pomimo, że minęło już kilka lat od zakończenia badania PROGRESS, nadal ukazują się wartościowe prace wykorzystujące zgromadzone wówczas dane. Cytowana w serwisie praca wskazuje na przydatność oznaczania stężenia NT-proBNP w określeniu ryzyka przyszłych zdarzeń i skuteczności terapii, także w grupie osób po przebytym epizodzie niedokrwienia mózgu (J Hypertension 2007; 25: 699).

Bardzo cenne są wyniki wcześniejszej analizy badania PROGRESS nad zależnością pomiędzy uzyskanym ciśnieniem tętniczym a ryzykiem kolejnego epizodu naczyniowo-mózgowego, które wskazują, że zagrożenie było najmniejsze w grupie o najlepszej kontroli ciśnienia tętniczego. Jan Staessen ze współpracownikami zwraca uwagę, że ta zależność dotyczy także osób z chorobami degeneracyjnymi mózgu (Hypertension 2007; 49: 389) podając jako przykład chorobę Alzheimera. Powyższa hipoteza nie do końca znajduje potwierdzenie w wynikach wszystkich badań. Przykładowa, cytując ponownie PROGRESS, demencja pojawiała się rzadziej wśród aktywnie leczonych ale jedynie w grupie, która doznała ponownego udaru.

Można zatem stwierdzić, że nadal nie wiemy wszystkiego o nadciśnieniu tętniczym. Białe plamy na mapie obszaru badań klinicznych w hipertensjologii identyfikuje Norman Kaplan (Hypertension 2007; 49: 257), zwracając uwagę na fakt, że najwięcej do życzenia pozostawia skuteczność terapii hipotensyjnej, co autor proponuje poprawić poprzez system zachęt finansowych. Zatem w trakcie majowych protestów hipertensjolodzy powinni defilować pod transparentem „Wyższe płace niższe ciśnienie”
prof. dr hab. med. Zbigniew Gaciong